Maurytyjskie przesądy i wierzenia są ciągle żywe i mają się całkiem nieźle. Część z nich wywodzi się z dawnych obrzędów religijnych i praktyk, które przywieźli ze sobą dawni imigranci z Azji czy Afryki. Wielokrotnie zdarzało się, że z tej przedziwnej mieszanki przesądów, powstały zupełnie nowe wierzenia, których istoty nikt by nie potrafił wyjaśnić (jak np. obcinanie paznokci u nóg o określonej porze dnia). Co ciekawe, chociaż Mauritius wydaje się być państwem nadążającym za współczesnym światem i mającym całkiem realne podejście do wszystkiego, okazuje się jednak, że w niektórych miejscowościach w dalszym ciągu korzysta się z usług… czarowników.
Określa się ich mianem longanistes lub traiteurs. Ich wiedzę o świecie pozarzeczywistym wykorzystują wszyscy. Nie ma znaczenia czy są oni bogaci czy biedni, a tym bardziej z jakich kręgów artystycznych lub społecznych się wywodzą. Wszyscy ci ludzie w jednakowy sposób wierzą, że lokalni czarownicy mają moc, która pomaga im zakończyć spór, zemścić się na wrogu czy też rozkochać w sobie daną osobą. Niejednokrotnie byli nawet posądzani o rzucania uroków np. na kobietę, która wkrótce miała wyjść za mąż. Na Mauritiusie powszechna jest opinia, iż jeśli wybranka serca nagle straciła kimś zainteresowanie, to musiał dopomóc jej w tym czarownik. Innymi słowy: rywal na pewno poprosił czarownika o rzucenie uroku na dany związek.
Podobną kwestią jest odprawianie czarów na cmentarzu. Turyści mogą być nawet świadkami tego typu zdarzeń, gdyż rozgrywają się one zwykle około południa. Wtedy to grupy ludzi zbierają się na nekropoliach i składają na określonych grobach ofiary z kury. Czasami rozbijają też orzechy kokosowe, palą świece albo kamforę.
Ludowe wierzenia na Mauritiusie są tak silne, że zaledwie 15 lat temu, kiedy w wyniku potężnego cyklonu Holanda na wyspie zostały zniszczone słupy elektryczne, przez co była ona odcięta od świata a prądu nie było tam przez kilka tygodni, zaczęły się szerzyć pogłoski o loup garou. Wilkołak miał gwałcić kobiety, porywać dzieci… Znalazły się nawet osoby, które twierdziły, że widziały go na własne oczy. Panikę podsycały dodatkowo gazety, żyjące tym tematem przez kilka następnych tygodni. Szaleństwo sięgnęło kresu, kiedy o mały włos nie doszło do zamieszek na tle religijnym. Okazało się bowiem, iż muzułmanie oskarżają katolików o to, iż ukrywają wilkołaka w swojej świątyni. W sprawę musiał się zaangażować prezydent Mauritiusa.
Na szczęście, większość przesądów nie jest szkodliwa i dotyczy takich rzeczy, jak wiara w magiczną moc i przynoszącą szczęście dziewiątkę czy pozostawianie przed domami jedzenia, w celu odpędzenia złych duchów.
Polecamy również:
- Cargados Carajos i zielone żółwie: Cargados Carajos Shoals są niekiedy określane mianem Saint Brandon Shoals. To duże wyspy, które nale….
- Klimat na Mauritiusie: Miłośnicy ciepła i słońca będą zachwyceni! Bowiem to właśnie na Mauritiusie panuje klimat tropikalny….
- Turystyka – najsilniejsza strona Mauritiusa: Mark Twain twierdził, że Mauritius musiał zostać stworzony wcześniej, a tym samym był pierwowzorem d….
- Souillac i jego atrakcje: Souillac to największa miejscowość na południowym wybrzeżu. Dawniej była znaczącym portem morskim, z….
- Port Mathurin na Rodriguesie: Rodrigues to 18 – kilometrowa, nieco zapomniana przez turystów wyspa. Wpływ na to ma jej znaczne odd….
Mauritius leży w południowo-zachodniej części Oceanu Indyjskiego, znajduje się około 900 km od Madagaskaru.